Czy będziemy więcej płacić za „empetrójki”, czyli czym są opłaty reprograficzne

 

źródło: archiwum prywatne

fot. archiwum prywatne

W mediach gruchnęła ostatnio wiadomość strasząca nas podniesieniem cen za sprzęt grający, odtwarzacze mp3, smartfony, czy nawet aparaty fotograficzne – rzekomo na żądanie ZAiKS-u, który chce dodatkowych pieniędzy z tytułu opłat reprograficznych (patrz np. tu). Nasuwają się zatem pytania: czym owe opłaty są i czy rzeczywiście mają pojawić się i uderzyć nas po kieszeni dopiero teraz?

 

Reprografia – całokształt metod sporządzania kopii a. reprodukcji dokumentów (por. kserografia; mikrofilm) – tak „Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego” – dostęp on-line

Otóż nie. Opłaty te są obecne w aktualnej ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych od samego początku jej obowiązywania, a zatem od 1994 r. O godziwym wynagrodzeniu twórców (za pośrednictwem stosownych opłat) mówi również jedna z dyrektyw Parlamentu Europejskiego. Zgodnie z naszą ustawą producenci i importerzy magnetofonów, magnetowidów i innych podobnych urządzeń, a także kserokopiarek, skanerów i innych podobnych urządzeń, jak również czystych nośników służących do utrwalania, w zakresie własnego użytku osobistego, utworów przy użyciu urządzeń wymienionych powyżej, są obowiązani do uiszczania pewnych opłat – opłat reprograficznych właśnie. Powiedzmy więc, że można je nazwać opłatami za kopiowanie, a nawet za potencjalne kopiowanie.

Celem art. 20 ustawy z 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest niewątpliwie zapewnienie twórcom i wydawcom godziwej rekompensaty strat mogących powstać na skutek kopiowania utworów stanowiących przedmiot praw autorskich – tak wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 21 lutego 2012 r., I ACa 11/12.

Zgodnie z ustawą każdy z nas jest uprawniony do korzystania z dorobku kultury w ramach własnego użytku prywatnego. W wielkim skrócie mówiąc (na pewno niedługo napiszę o tym więcej) – można kopiować niektóre utwory bez ponoszenia kosztów – na własny użytek. W zamian za to jednak pojawiają się nasze bohaterki, a więc opłaty reprograficzne, zwane inaczej „opłatami od czystych nośników” (choć de facto nie tylko nośników dotyczą). Mają one zrekompensować twórcom to, że ich dzieła są kopiowane, a oni nie dostają za to żadnego wynagrodzenia.

headphones-407190_1280Kwestia ta jest dodatkowo regulowana w rozporządzeniu Ministra Kultury z dnia 2 czerwca 2003 r. W rozporządzeniu tym ustawodawca wskazuje przede wszystkim kategorie urządzeń i czystych nośników służących do utrwalania utworów oraz wysokość opłat reprograficznych. Dowiadujemy się więc z niego np., że wysokość opłaty reprograficznej liczona w procentach od sprzedaży pendriva to 0,47%, płyty DVD to 3%, radia z magnetofonem i odtwarzaczem płyt CD – 0,74% a dysku komputerowego – 1%. Cały wykaz zawiera 53 pozycje. Aż 53 pozycje a z drugiej strony jedynie 53 pozycje. Ustawodawca był bardzo szczegółowy w swoich ustaleniach. Rozporządzenia zawiera osobną stawkę np. dla radia z magnetofonem i odtwarzaczem płyt CD oraz dla radia z magnetofonem i odtwarzaczem płyt CD z funkcją nagrywania – stąd „aż” 53 pozycje. Jednocześnie jednak ustawodawca nie mógł przewidzieć kierunku postępu technicznego, więc na liście brakuje np. smartfonów, czy tabletów – stąd „tylko” 53 pozycje. I to „tylko” właśnie stało się przyczynkiem dla Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz organizacji zbiorowego zarządzania, takich jak ZAiKS, do podjęcia prac dostosowaniem rozporządzenia do aktualnej sytuacji rynkowej. Czy to Ministerstwo wystąpiło z inicjatywą, uznając, że twórcy nie otrzymują należnego im wynagrodzenia, czy też zrobiły to organizacje zbiorowego zarządzania widząc, jak od lat „uciekają im pieniądze”? Mogę się tylko domyślać… Abstrahując od tego wydaje się, że wprowadzenie nowych opłat, a być może zmiana wysokości już obowiązujących, to kroki nieuniknione. Na nic zdadzą się społeczne protesty. ZAiKS tłumaczy, że jego propozycja zmian dotyczyła komasacji istniejących dotychczas grup urządzeń i nośników poprzez ustalenie nowego wykazu urządzeń i nośników, objęcia opłatą urządzeń wielofunkcyjnych w tym komputerów, telefonów i innych urządzeń z funkcja nagrywania oraz ujednolicenia pojęć związanych z „nośnikami” i „urządzeniami” z terminologią stosowaną przez przemysł elektroniczny.

Z jednej strony uważam, że na samego pomysłu takich zmian nie można bezwarunkowo potępiać. Nie ulega bowiem wątpliwości, że aktualne prawo nie przystaje do bieżącej technologii. Tym bardziej, że przywoływane przeze mnie rozporządzenie, w jego aktualnym brzmieniu, posługuje się również mocno niejasnymi terminami, typu „MP3 Single Function” – jako określenie urządzenia. Co ten termin dokładnie ma oznaczać – wie chyba wyłącznie osoba, która go wymyśliła. Z pewnością bowiem stwierdzić można, że opłacie reprograficznej podlega samodzielny odtwarzacz mp3*, ale już trudno przyjąć, że opłacie takiej podlegać będzie telefon z odtwarzaczem mp3 – nie jest to jego jedyna („single”) funkcja. Trudno dla jednych, łatwo dla innych, każdy może mieć swoje zdanie… chyba nie tak powinno być?

Z drugiej strony ostateczna ocena potencjalnej nowelizacji będzie zależała przede wszystkim od tego, jak szeroko zostaną zakrojone zmiany przepisów i czy „ochrona praw twórców” nie zamieni się w zwykły „skok na kasę”. Z pewnością bowiem ewentualny wzrost kosztów dystrybucji sprzętów i nośników ich producenci i dystrybutorzy przerzucą na nas, czyli na konsumentów. Oby więc katalog pozycji objętych opłatami poszerzany był z głową.

Na koniec ciekawostka liczbowa. ZAiKS podaje, że z tytułu opłat reprograficznych w krajach europejskich ściągane są następujące kwoty:

1. Polska ok. 1 754 000 EURO
2. Czechy ok. 5 181 000 EURO
3. Węgry ok. 7 900 000 EURO
4. Francja ok. 192 790 000 EURO
5. Niemcy ok. 200 000 000 EURO

Jak będzie u nas po zmianach w prawie? Czy „uda się” dogonić czołówkę? Pewnie niedługo się przekonamy.

 

* – zatem, odpowiadając na pytanie postawione w tytule, raczej nie zapłacimy za niego więcej – chyba, że opłata reprograficzna zostanie podniesiona

Nie chcesz przegapić kolejnego wpisu? Kliknij „Lubię to” na belce po prawej stronie (wyżej), obserwuj blog na Twitterze lub zapisz się na newslettera (podaj mail – również na belce po prawej stronie).

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *