Kserujesz – kradniesz? Kserowanie książek a dozwolony użytek osobisty

 

fot. archiwum prywatne

fot. archiwum prywatne

Na uczelniach aktualnie trwa sesja egzaminacyjna, studenci więc grzecznie siedzą i się uczą. No, przynajmniej tak powinno w teorii być… 😉 Uczą się z czego? Z pięknie wydanych, w sztywnych oprawach, książek oraz z notatek własnoręcznie spisanych w czasie wykładów. Przynajmniej – znowu – w teorii. W praktyce bowiem zazwyczaj na biurkach lądują nie książki, a ich kserówki i nie własnoręczne notatki, a „skrypty” napisane przez koleżankę z roku. W tym i w następnym wpisie chciałbym poruszyć zagadnienie związane z legalnością kserowania książek oraz powielania i rozprowadzania wśród znajomych notatek z wykładów. Zapraszam do lektury.

Na pierwszy ogień pójdą książki, za kilka dni napiszę o notatkach. Otwieram jedno ze stojących u mnie na regale wydawnictw i już na drugiej stronie w oczy rzuca się, wytłuszczonym drukiem, następujące ostrzeżenie: „Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej książki nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych – bez pisemnej zgody Autorów i wydawcy”. Ostrzeżenie brzmi groźnie, ale czy jest prawdziwe? Jak to często w prawie bywa – to zależy. Jest prawdziwe, bo treść książki, jeśli tylko spełnia przesłanki bycia utworem w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (więcej o tym w jednym z wcześniejszych wpisów – tutaj), podlega ochronie prawno-autorskiej. Żaden wydawca nie może nie może więc wziąć książki rozpowszechnianej przez konkurenta, powielić jej i samemu wprowadzać na rynek. Właśnie – wydawca. Podmiot, który chciałby czerpać zyski z dalszego publikowania danej książki. Co jednak z osobami, które chciałyby kserować publikację na własny użytek – np. przywołani wcześniej studenci, którzy kserują podręczniki, aby się z nich uczyć do egzaminów? 

Art. 23. 1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym – ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. – ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Ustawa, w cytowanym przepisie, wprowadza pojęcie „dozwolonego użytku osobistego”, który pozwala na nieodpłatne korzystanie z już rozpowszechnionego utworu, o ile to korzystanie wiążę się wyłącznie z używaniem danego utworu do celów osobistych. Co do zasady możemy więc stwierdzić, że kserowanie książek przez studentów, na własne potrzeby, nie jest bezprawne. Można bowiem powielać utwory na własny użytek, choć przy spełnieniu kilku warunków:

Po pierwsze – dany utwór musiał zostać wcześniej rozpowszechniony.

Utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie – ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych

O ile więc dozwolony użytek odnosi się do już wydanych książek, o tyle nie objąłby wersji roboczej książki, która jeszcze nie trafiła do druku, czy też książki już wydrukowanej, ale której sprzedaż jeszcze się rozpoczęła. Zupełnie poza nawiasem zostają też np. rękopisy autora.

Po drugie – ustawa ogranicza dozwolony użytek do pojedynczych egzemplarzy utworu

Fot. archiwum prywatne

fot. archiwum prywatne

Zgodnie z przepisami zakres takiego użytku odnosi się do korzystania z „pojedynczych egzemplarzy”. Nie jest więc możliwe, na podstawie omawianej instytucji, powielanie jednej książki w dużej ilości. Za to może ona być skserowana nawet w całości – w tym zakresie nie ma żadnego ograniczenia, np. do kopiowania wyłącznie jej fragmentów, tylko określonej liczby stron czy co najwyżej wyciągów z treści.

Po trzecie – dozwolony użytek jest ograniczony do kręgu osób pozostających w związku osobistym.

Chodzi tu w szczególności o więzy pokrewieństwa, powinowactwa lub o stosunek towarzyski. Ustawa nie definiuje takiego kręgu. Przyjąć należy, że są to ludzie, którzy znają się osobiście i którzy pozostają w stosunkowo bieżącym kontakcie. Przy czym „osobiście” może oznaczać oczywiście np. znajomość przez Internet (ale z konkretną osobą), natomiast bieżący kontakt nie oznacza z kolei, że osoby te muszą codziennie ze sobą rozmawiać. Niewątpliwie jednak do opisywanego kręgu nie wejdą np. facebookowi znajomi, którzy w życiu się na oczy nie widzieli, ani żadnej wiadomości nigdy pomiędzy sobą nie wymienili. Osób takich tak naprawdę nie łączy żaden „związek osobisty”, o którym mowa w ustawie. Na Facebooku mamy czasem kilkuset „znajomych” – trudno jest obronić argument, że z każdym z nich utrzymujemy kontakt. Jeżeli więc chcielibyśmy udostępniać dalej kopie książek, korzystając z dozwolonego użytku, możemy to robić – ale jedynie w stosunku do tych osób, z którymi rzeczywiście pozostajemy co najmniej w stosunku towarzyskim.

Po czwarte – chodzi o „typowe” korzystanie z utworu

Wynika to z tego, że zgodnie z ustawą dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy. Typowym będzie udostępnienie i skserowanie książki dla jednego czy dwóch znajomych, ale na pewno nie będzie typowym kserowanie jej dla całej grupy na studiach – byłoby to nadużycie prawa do dozwolonego użytku osobistego. 

Fot. archiwum prywatne

fot. archiwum prywatne

Czy ewentualnego powielenia książki na własne potrzeby musimy dokonać sami? Czyli czy sami musimy stać przy ksero i kartka po kartce kopiować każdą stronę? Czy też możemy to zlecić innej osobie, a nawet specjalistycznemu punktowi kserograficznemu (czytaj: pani z ksera 😉 )? Nie ma przeszkód, by czynność taką zlecić osobie, która zajmuje się kserowaniem zarobkowo. Ustawodawca przewidując takie działania ustanowił obowiązkowe opłaty, które ponoszą przedsiębiorcy zajmujący się kserografią. Opłaty te wynoszą do 3% wpływów z tego tytułu i przekazywane są – za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania – wydawcom i twórcom publikacji książkowych.

Jak natomiast ocenić działalność punktów kserograficznych, które posiadają „na stanie” zbiór podręczników i na życzenie klienta kopiują któryś z nich? 

Ciekawostka: Swego czasu punkt kserograficzny, dysponujący własnymi zbiorami podręczników do skserowania, istniał vis a vis Collegium Novum (a więc siedziby m.in. Wydziału Prawa i Administracji UJ). Godne podziwu było to, że istniała możliwość zakupienia tam nawet skserowanego komentarza do… ustawy o prawie autorskim. 

GuttenbergTo już – ani chybi – jest łamanie prawa. Punkt taki prowadzi bowiem de facto działalność wydawniczą i absolutnie nie spełnia wskazanych powyżej przesłanek odnoszących się do dozwolonego użytku osobistego. 

Nie oznacza to [możliwość kserowania książek przez punkty ksero – dop. autor] jednak  zalegalizowania praktyki polegającej na prowadzeniu przez punkty kserograficzne podręcznych zbiorów książek do kserowania; dla tego rodzaju działalności niezbędne byłoby uzyskanie przez punkt kserograficzny czy jednostkę organizacyjną, w której strukturze taki punkt funkcjonuje, statusu biblioteki w rozumieniu obowiązującego prawa. – tak Barta Janusz, Markiewicz Ryszard w „Nieporozumienia wokół reprografii” („Rzeczpospolita” 2002/11/15).

Reasumując dzisiejszy wpis – kserowanie książek jest zgodne z prawem, o ile tylko mieści się w zakresie ustawowego dozwolonego użytku osobistego. Przede wszystkim więc, jeżeli powielamy publikację na własne potrzeby. Jest to zgodne z prawem, ale czy „w porządku”? Czy też rzeczywiście „zabija książki”, jak chcą wydawcy? To już zupełnie inna kwestia. 

Nie chcesz przegapić kolejnego wpisu? Kliknij „Lubię to” na belce po prawej stronie (wyżej), obserwuj blog na Twitterze lub zapisz się na newslettera (podaj mail – również na belce po prawej stronie).

 

3 komentarze

  • Kacper Czasnowicz

    Polecam ten artykuł

  • Tymoteusz Matusiak

    Mam pytanie. Jeżeli na internecie znajduje się tłumaczenie jednej z książek, która mnie interesuje, lecz nie jest ona dostępna w formie papierowej w żadnym sklepie, zarówno polskim jak i angielskim, to czy mogę wydrukować to tłumaczenie w formie książki dla użytku ososobistego? Bardzo chciałbym mieć te książkę na mojej półce, a niestety dostępna jest ona jedynie w formie internetowej. Jeżeli otrzymam pozwolenie właścicielki tłumaczenie, to czy mogę ją wydrukować w formie książki jedynie dla siebie? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Hm…jeżeli będzie to wydruk na potrzeby osobiste to uważam, że można tak zrobić. Trzeba tylko uważać skąd i w jakiej formie będzie się ją pobierać. Pobieranie (i jednocześnie udostępnianie) książki przez sieć bittorrent byłoby już na pewno łamaniem prawa.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *