Dostałem wezwanie za ściąganie „Obławy”, co robić? Zapłacić? Argumenty za i przeciw.

Wezwanie do zapłaty za ściąganie "Obławy".

Wezwanie do zapłaty za ściąganie „Obławy”.

Ostatnio pisałem o filmie „Obława”, a ściślej o tym, że internauci dostają wezwania do zapłaty przesyłane im przez kancelarię adwokacką Anny Łuczak. Ustaliłem, że jeżeli ktoś ściąga z Internetu film za pośrednictwem sieci bittorrent to narusza prawa autorskie podmiotu uprawnionego. Teraz zatem pozostaje zastanowić się, co robić po otrzymaniu takiego wezwania.

Poprzedni wpis można przeczytać klikając tutaj. Jak już zaznaczyłem w tymże wpisie, rozpowszechnianie filmów (a ściąganie za pomocą programów działających w sieci biittorrent wiąże się z jednoczesnym ich rozpowszechnianiem) jest nielegalne i narusza prawa autorskie ich producentów. Jest też niewątpliwie naganne etycznie, jednakże blog ten jest blogiem prawnym, dlatego do odpowiedzi na pytanie czy reagując na wezwanie kancelarii Anny Łuczak dokonać stosownej opłaty, podejdę od strony stricte prawnej. Dalszą część wpisu poprowadzę w formie dwugłosu. Jeden głos optuje za zapłaceniem, drugi wprost przeciwnie. Zaczynajmy! Co robić?

1.

ZAPŁACIĆ, PONIEWAŻ:

Popełniony został czyn zabroniony spenalizowany w przepisach karnych a jego sprawca odpowiadać może nie tylko grzywną, czy ograniczeniem wolności, ale nawet pozbawieniem wolności. Może więc spędzić trochę czasu w więzieniu! Przy czym „trochę” to nawet dwa (a pewnych warunkach i trzy) lata. Nadawca wezwania zobowiązuje się do złożenia wniosku o umorzenie toczącego się postępowania karnego, co może pozwolić uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej.

NIE ZAPŁACIĆ, PONIEWAŻ:

Organy ścigania nie są zobowiązane do umorzenia postępowania karnego na wniosek pełnomocnika pokrzywdzonego (a więc kancelarii A. Łuczak). Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego wniosek o ściganie może być cofnięty w postępowaniu przygotowawczym za zgodą prokuratora. Prokurator może jednak uznać wycofanie takiego wniosku za niecelowe.

2. 

NIE ZAPŁACIĆ, PONIEWAŻ

Plakat "Obławy". Mat. producenta.

Plakat „Obławy”.
Mat. producenta.

Toczące się postępowanie jest na razie postępowaniem „w sprawie”. Oznacza to, że prowadzone są czynności wyjaśniające, postępowanie nie toczy się przeciwko konkretnej osobie (co sugeruje pismo z kancelarii). W polskim prawie karnym nadrzędną zasadą jest zasada domniemania niewinności. Oznacza to, że każdy uważany jest za niewinnego, póki wina nie zostanie mu udowodniona. Dodatkowo obowiązuje zasada, zgodnie z którą wątpliwości rozstrzyga się na korzyść osoby, przeciwko której jest prowadzone postępowanie. Trudno będzie bezsprzecznie ustalić winę konkretnej osoby, która rozpowszechniała film. Do komputera dostęp mogła mieć cała rodzina, znajomi, goście, a może całkiem obce osoby, które podłączyły się do naszej sieci wifi. W treści ugody zaś wprost przyznajemy się do popełnienia czynu zabronionego…

ZAPŁACIĆ, PONIEWAŻ:

Toczy się postępowanie karne, a organy ścigania dysponują naszymi danymi, które uzyskały od operatora Internetu. Mają też nasz numer IP, a więc wiadomo, że do ściągnięcia pliku z filmem doszło z naszego routera – skazanie wydaje się prawdopodobne. Dodatkowo w postępowaniu karnym może dojść do zabezpieczenia dowodów przez Policję, mogą zabrać nasz komputer do analizy, przez co stracimy możliwość jego użytkowania przez jakiś czas.

3.

ZAPŁACIĆ, PONIEWAŻ:

Wzywający do zapłaty zobowiązuje się do odstąpienia od roszczeń cywilnych (jakie to roszczenia – tutaj). Oznacza to, że zamiast obarczać ściągającego film realnymi kosztami licencji, które wynosić mogą kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy złotych, proponuje zapłacenie złotych kilkuset i „zamknięcie sprawy”.

NIE ZAPŁACIĆ, PONIEWAŻ:

Załączony do pisma druk ugody mówi o zrzeczeniu się przez pokrzywdzonego „roszczeń”. Nie precyzuje jednak, o jakich roszczeniach mowa, przez wskazanie, że chodzi tu o ich całość/o wszystkie roszczenia cywilne/o zapłatę/odszkodowawcze. Niby niewielka różnica, ale pozostawia to otwarte pole do interpretacji, czy rzeczywiście doszłoby do zrzeczenia się całości roszczeń, czy też nie.

4.  

NIE ZAPŁACIĆ, PONIEWAŻ:

Troll. Aut: John Bauer

Troll.
Aut: John Bauer

Postępowanie adwokat Anny Łuczak wydaje się być objawem tzw. copyright trollingu, czyli wykorzystywania naruszeń praw autorskich do celów zarobkowych, a nie wykorzystanie stosownych instrumentów prawnych dla ochrony tych praw. Parające się nim kancelarie prawne masowo wysyłają wezwania do zapłaty podobne do tych, które Internauci otrzymali od adwokat Anny Łuczak. Niektórzy prawnicy traktują to jako nadużycie prawa a w wielu źródłach takiemu działaniu zarzuca się nieetyczność, co znaleźć może potwierdzenie w postępowaniu dyscyplinarnym wszczętym w sprawie działalności Anny Łuczak – o jego prowadzeniu donosi Dziennik Internautów (tutaj).

ZAPŁACIĆ, PONIEWAŻ:

Trolling, trollingiem, etyka, etyką – a prawo prawem. Faktem jest, że do jego naruszenia doszło, faktem są konkretne przepisy, które takie naruszenie penalizują. Niestety postępowanie kancelarii Anny Łuczak, nawet jeżeli zostałoby uznane za nieetyczne, a sama pani adwokat otrzymałaby karę dyscyplinarną, nie wpływa na sferę prawną i naszą odpowiedzialność za rozpowszechnianie filmu.

5.

ZAPŁACIĆ, PONIEWAŻ:

Mamy do czynienia z kancelarią adwokacką, a więc podmiotem, który – z zasady – obdarzamy szczególnym zaufaniem i estymą. Dodatkowo każdy adwokat jest związany zasadami etycznymi, nałożonymi na niego przez Kodeks Etyki Adwokackiej, na pewno więc „dotrzyma słowa” w kwestii złożenia wniosku o umorzenie postępowania i odstąpienia od dochodzenia roszczeń cywilnych.

NIE ZAPŁACIĆ, PONIEWAŻ:

Niestety jedynie „dotrzymanie słowa” jest tym, na co można w tej sytuacji liczyć. Do otrzymanego przez nas pisma nie jest załączone żadne pełnomocnictwo, na dobrą sprawę nie ma więc pewności, czy adwokat Anna Łuczak reprezentuje pokrzywdzonego (spółkę Skorpion Arte). Po drugie – samo podpisanie przez nas ugody i jej odesłanie tak naprawdę nic nam nie daje – dopóki nie otrzymamy jej z podpisami drugiej strony. Kancelaria zaś zobowiązuje się do przesłania nam jedynie skanu podpisanego dokumentu.

 

Ostatecznie więc, zapłacić czy nie? Jednym z ulubionych sformułowań prawników jest sformułowanie „to zależy” i do niego muszę się tutaj odnieść. Każdy powinien we własnym zakresie przeanalizować argumenty za i przeciw i zdecydować mając na uwadze potencjalne konsekwencje. Nie jest możliwe udzielenie wiążącej „ogólnej odpowiedzi”, bo każda sprawa wymaga indywidualnego podejścia, dlatego zachęcam do udania się do prawnika. Na przyszłość zaś radzę zrezygnować z używania bittorrenta 😉

P.S. Polecam inne wpisy o ściąganiu i zasadności wezwań do zapłaty – tu głównie o Chomikuj.pl a tutaj też o „Obławie”.

Nie chcesz przegapić kolejnego wpisu? Kliknij „Lubię to” na belce po prawej stronie (wyżej) lub zapisz się na newslettera (podaj mail – również na belce po prawej stronie).

Podobał Ci się artykuł? Polub bloga:


 

2 komentarze

  • Popełnia Pan błąd w artykule. Samo wykorzystywanie sieci BitTorrent nie narusza żadnych praw (w Polsce, ani gdziekolwiek na świecie z tego co mi wiadomo) – dopiero udostępnianie filmów z nieautoryzowanego źródła za pomocą sieci BitTorrent jest nielegalne (udostępnianie zachodzi także podczas pobierania w tym wypadku). Niektórzy twórcy (zazwyczaj gier komputerowych – vide Blizzard) lub dystrybutorzy (część systemów VoD obsługiwanych przez sieci kablowe) używają torrentów by przyspieszyć dystrybucję materiału oraz odciążyć własne serwery (np. wszystkie gry Blizzard dostępne w dystrybucji cyfrowej pobiera się za pomocą zmodyfikowanego (m.in. obrandowanego) klienta sieci.

    P.S. Ma Pan literówkę na początku, nie „biittorrent” a „BitTorrent”

    • Oczywiście ma Pan rację, że samo korzystanie z tej sieci nie jest nielegalne. Nielegalne jest rozpowszechnianie plików, do rozpowszechniania których nie mamy prawa. Czyli gdy robimy to bez zgody podmiotu uprawnionego. Skorpion Arte nie wyraziło zgody na takie rozpowszechnianie „Obławy”, stąd mamy do czynienia z naruszeniem prawa. Może wyraziłem się niejasno, dziękuję za zwrócenie uwagi, ale komentowany wpis był kontynuacją poprzedniego, w którym – jak mi się wydaje – wyraźnie zaznaczyłem, dlaczego to rozpowszechnianie jest nielegalne: http://autorskielegalnie.pl/2014/08/oblawa-na-internautow-czyli-czy-wezwania-kancelarii-zadajacej-zaplaty-za-sciaganie-filmow-z-sieci-sa-zasadne/
      Jeśli np. Blizzard wprowadza swoje pliki do takiej dystrybucji – ma do tego oczywiście prawo, a każdy ma prawo (na warunkach określonych przez producenta) je legalnie ściągać i udostępniać 🙂 BitTorrent jest tylko narzędziem.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *