Pornoright trolling, czyli czy sędzia wyświetli na sali rozpraw film erotyczny

Pornoright trolling

Swego czasu media informowały o tym, że niemieccy internauci dostają wezwania do zapłaty za oglądanie nielegalnie zamieszczonych w Internecie materiałów pornograficznych. Okazuje się, że długo nie trzeba było czekać, aby podobne pisma zaczęły przychodzić do polskich amatorów pikantnego filmu. Mało tego, wzywa się ich nie tylko do zapłaty, ale dodatkowo straszy zawstydzeniem na sali sądowej przez wyświetlenie udostępnionego przez nich w Internecie filmu i podanie wyroku do publicznej wiadomości. Czy możliwe, że taki scenariusz się spełni?

Z wpisu na blogu Bogusława Wieczorka (wpis tutajwynika, że CODEX Kancelaria Radców Prawnych z Bielska-Białej weszła na wyższy poziom tzw. copyright trollingu. Kancelaria występuje do osób, które udostępniają filmy pornograficzne na swoich kontach w portalu Chomikuj.pl i proponuje zawarcie stosownej ugody (czyli po prostu zapłacenie żądanej kwoty). O tym, że udostępnianie plików poprzez ten portal jest naruszeniem prawa pisałem już tutaj. W skrócie – tak, rozpowszechnianie plików będących utworami w rozumieniu ustawy o prawie autorskim, kiedy nie ma się na to zezwolenia podmiotu uprawnionego, jest bezprawne. Mieliśmy już zatem do czynienia z wezwaniami do zapłaty/wezwaniami do zawarcia ugody związanymi z udostępnianiem filmów fabularnych takich jak „Obława” (o czym pisałem tu) czy „Czarny Czwartek”, książek i gier komputerowych. Ale dostać pismo w sprawie np. „Lubieżnej Sonii” czy „Gorącego weekendu” albo chociażby „Latynoskiego dostarczyciela pizzy cz. 4” to coś nowego! 🙂

Nowe częściowo są także metody działania kancelarii. Z wpisu na blogu p. Wieczorka wynika bowiem, że CODEX nie ogranicza się wyłącznie do wskazania na takie „zwyczajne” konsekwencje prawne bezprawnego rozpowszechniania plików jak zapłata wysokiego odszkodowania (inna rzecz, że powołuje się przy tym nonsensownie na amerykańską ustawę), ale idzie krok dalej. Otóż, drogi panie, jak pan nie zapłacisz, to tego świerszczyka puścimy w sądzie, a jeszcze w dodatku wyrok zostanie podany do publicznej wiadomości, i o pana zamiłowaniach dowie się nie tylko żona, ale też sąsiedzi i w ogóle cała Polska! No i jak tu się nie przestraszyć! 😉 Abstrahując od tego, czy takie stawianie sprawy ma cokolwiek wspólnego z etyką zawodową i Kodeksem Etyki Radców Prawnych, zastanówmy się, czy takie konsekwencje mogą mieć miejsce.

Odtworzenie filmu na rozprawie:

W rzeczy samej, w postępowaniu przed sądem cywilnym, dowodem może być zasadniczo wszystko, co nie jest sprzeczne z prawem, a jednocześnie służy wyjaśnieniu okoliczności sprawy. Zgodnie z art. 308 ustawy Kodeks postępowania cywilnego sąd może dopuścić m.in. dowód z filmu. Kluczowe jest tu jednak brzmienie art. 227 przywołanej ustawy, zgodnie z którym przedmiotem dowodu są fakty mające dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie. Jakie znaczenie w tym przypadku miałaby mieć treść odtwarzanego filmu? W trakcie postępowań związanych z „Obławą” nie ogląda się samego filmu, bo i po co? Czego miałoby to dowieść? Dowodzi się naruszenia prawa – bezprawnego udostępniania filmu, a nie jego treści. Sąd niewątpliwie oddaliłby taki wniosek dowodowy. Podobnie sprawa wygląda w postępowaniu karnym, w którym oddala się wniosek dowodowy, jeżeli okoliczność, która ma być udowodniona, nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy czy też jeżeli dowód jest nieprzydatny do stwierdzenia danej okoliczności.

Podanie wyroku do publicznej wiadomości:

Prawo karne zna taki środek karny. Ustawa Kodeks karny stanowi, że sąd może orzec podanie wyroku do publicznej wiadomości w określony sposób, jeżeli uzna to za celowe, w szczególności ze względu na społeczne oddziaływanie skazania, o ile nie narusza to interesu pokrzywdzonego (podobne przepisy znajdziemy w ustawie o prawie autorskim).

Podanie wyroku do publicznej wiadomości powinno mieć miejsce przede wszystkim w takich przypadkach, które wzbudziły szczególne zainteresowanie społeczne, wywołały powszechne oburzenie czy też niepokój. Celowe jest również sięganie do tego środka w przypadku przestępstw nagminnie popełnianych na danym terenie lub w określonym środowisku. – tak wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 28 czerwca 2007 r., II AKa 190/07.

Sąd, podejmując decyzję, o jakiej tu mowa, winien mieć na uwadze okoliczności konkretnej sprawy i decydować się na zastosowanie tego środka karnego jedynie w przypadkach dużej wagi. Wtedy, kiedy uzasadnione jest kwestionowanie dobrego imienia sprawcy, ostrzeżenie potencjalnych innych sprawców takiego samego przestępstwa i danie satysfakcji pokrzywdzonym. W mojej ocenie takie przesłanki nie występują w przypadku incydentalnego udostępniania filmów erotycznych i stawiam dolary przeciw orzechom, że żaden sąd ewentualnego wyroku do publicznej wiadomości w tego typu sprawie by nie podał.

Na koniec pół żartem, pół serio, można zastanowić się, czy filmy pornograficzne to w ogóle utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim. Z przepisów wynika, że przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Jaki zaś indywidualny i wyjątkowy charakter ma kolejny scenariusz, w którym głodnej samotnej kobiecie na pomoc przybywa nad wyraz przystojny dostarczyciel pizzy bądź inną damę przed zalaniem apartamentu ratuje latynoski hydraulik? Takich filmów było już mnóstwo. Tak słyszałem 😉 Czy osoby występujące w tego rodzaju produkcjach można nazwać aktorami? Czy to jedynie „pornoperformerzy” – w końcu jedynie odtwarzają pewien, zaprogramowany przez naturę, ciąg ruchów frykcyjnych… Jeżeli nie są aktorami, nie grają roli, nie mamy do czynienia z prawami pokrewnymi do artystycznego wykonania. Może więc wcale nie doszło do naruszenia ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych? A dla działań Kancelarii CODEX proponuję wprowadzić odrębną terminologię – nie copyright trolling, a pornoright trolling!

Chcesz być na bieżąco? Polub bloga na Facebook’u, obserwuj go na Twitterze lub zapisz się na newslettera (wszystko to możesz zrobić w kolumnie po prawej stronie).

6 komentarzy

  • Darek Wroński

    Wydaje mi się, że sąd nie mógłby przeprowadzić dowodu z odtworzenia filmu pornograficznego bez zgody oskarżonego, jako, że było by to sprzeczne z prawem. Przecież narzucało by to odbiór treści pornograficznych osobie, która tego sobie nie życzy.

  • Panie Darku, ciekawa uwaga. Przyznam, że nie rozważałem tego bardziej szczegółowo pod takim kątem. Jeśli chodzi o postępowanie karne to niektórzy autorzy wskazują, że w postępowaniu karnym dowodem nie może być nie to, co jest „sprzeczne z prawem”, lecz to, co jest „niedopuszczalne” (por. art. 170 § 1 pkt 1 k.p.k.). A niedopuszczalne są te tylko dowody, na których przeprowadzenie czy wykorzystanie wyraźnie nie zezwala Kodeks postępowania karnego (zob. np. art. 171 § 7, 178 k.p.k.) – tak Bojańczyk A. w „Palestrze” 3-4/2015. Może sąd zarządziłby opuszczenie sali przez osoby, które nie życzą sobie oglądania przedmiotowego filmu? Problem zrodziłby się zapewne, gdyby oskarżony stwierdził, że nie życzy sobie jego oglądania, ale jednocześnie odmówiłby opuszczenia sali, argumentując to swoim prawem do obrony.

  • obserwator.

    Zastanawiam sie przykladowo ile osob do tej pory wplacilo juz pieniadze na konto kolejnej kancelarii LS, ktora tym razem sciga za udostepnianie filmow z serwisow podrywacze itp. Rzeczywiscie. Polityka pseudo kancelarii opiera sie na zastraszaniu, wymuszaniu i wstydzie osoby otrzymujacej pismo. Kancelaria nie ma niczego oprocz nazwy pliku, adresu IP i rzekomej daty udostepniania. WIele osob zastanawia sie co z tym zrobic. Wg mnie dopoki na twardym dysku nie zostanie zabezpieczony dany plik i nie zostanie wskazana osoba ktora jest calkowicie odpowiedzialna za w/w czyn to takie pismo mozna potraktowac jako produkt rozpalke w naszym kominku.

  • big bob

    Otóż wydaje mi się, że się mylisz co do odtworzenia filmu w charakterze dowodu na sali sądowej. Zakładam , że wiesz jak działają torrenty ? Ściągasz plik filmu, równoczesnie udostepniając. ALe – nie udostępniasz całego filmu, bo go jeszcze nie ściągnąłes. Udostepniasz jedynie kawałki, które sa totalnie bezużyteczne. I teraz – oskarżony może zażadać na sali sadowej wyliczenia i pokazania rzeczywiście udostępnionych fragmentów i udowodnienia, że sa to rzeczywiście udostepnione pliki wchodzce w skład przedmiotowego pliku. Chciałbym widzieć tego, który sie podejmei takiego zadania. Że już nie wspomnę o niebotycznych kosztach analizy eksperta informatyka.

  • big bob

    I jeszcze jedno – wypowiedzi typu: ” jak pan nie zapłacisz, to tego świerszczyka puścimy w sądzie, a jeszcze w dodatku wyrok zostanie podany do publicznej wiadomości, i o pana zamiłowaniach dowie się nie tylko żona, ale też sąsiedzi i w ogóle cała Polska! | to zwyczajne zastraszanie .

  • I bardzo dobrze niech żona wie

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *