Ściąganie gier – ku przestrodze

sealDo napisania niniejszego artykułu skłoniła nas m.in. zyskująca na popularności w Polsce praktyka tzw. copyright trollingu, uskuteczniana przez niektóre z kancelarii prawnych lub podmioty, które chcą uchodzić za takowe. W Internecie coraz częściej można przeczytać o rozsyłanych przez takie instytucje wezwaniach do zapłaty w związku z naruszeniem praw autorskich do różnych utworów audiowizualnych. Kwestią oddzielną jest ich zasadność, bo w wielu przypadkach oparte są one ma mechanizmie zastraszenia adresata, który w obawie przed potencjalnymi konsekwencjami (nieświadomy tego, że nie dokonał żadnego naruszenia) woli zapłacić żądaną kwotę „dla świętego spokoju”, niejako przyznając się do popełnienia czynu zabronionego.

Prawo Gracza*: Omawiane zjawisko ma coraz większą skalę i nie zdziwiłbym się, gdyby podobne wezwania zaczęły być wysyłane do osób, które mówiąc kolokwialnie „spiraciły” grę. Właśnie o nielegalnym pozyskiwaniu gier i o tym dlaczego nie warto „piracić” dziś piszemy. W Internecie krąży mnóstwo mitów dot. prawa autorskiego i przez wielu internautów są one traktowane jako prawo obowiązujące. Nie jest prawdą, że np. nielegalny plik możemy trzymać na dysku przez 24 godziny bez żadnych konsekwencji. Słuchanie tego typu porad może przysporzyć wielu kłopotów.

Autorskie Legalnie: Masz rację. Przy okazji premiery reedycji gry Heroes of Might and Magic III wróciły we wspomnieniach czasy, kiedy zagrywałem się w tę pozycję w roku 1999. Ludzie nie przejmowali się wtedy za bardzo prawami autorskimi, delikatnie mówiąc. Normą były całe zestawy gier kupowane od piratów na jednej płycie CD. Pamiętam, że kiedy – jeszcze wcześniej, bo ok. 1994 r. – kupiłem pierwszą oryginalną grę za własne kieszonkowe, wzbudziłem niemałą sensację wśród kolegów. Jak to? Oryginał? Jedna gra za tyle kasy? Po co? Wydałoby się, że dzisiaj kultura prawna społeczeństwa, w tym i graczy, jest dużo wyższa. A jednak…

piraciPrawo Gracza: A jednak niejednokrotnie można się spotkać z komentarzami typu „ściągnę sobie z torrentów na próbę i zobaczę, czy gra pójdzie na minimalnych ustawieniach”. Należy podkreślić, że ściągnięcie „na próbę” jest takim samym naruszeniem prawa jak każde inne nielegalne pozyskanie gry, za które ponosi się przede wszystkim odpowiedzialność karną.

Autorskie Legalnie: Na forach internetowych można wyczytać dużo innych „ciekawostek”. Jednym z nieprawdziwych przekonań jest np. to, że jeśli tylko ściąga się grę, ale nie nagrywa jej na płyty, to można spać spokojnie. Kolejna kwestia dotyczy tego, że odpowiadać karnie mieliby wyłącznie ci, którzy ściągają lub przegrywają gry wyłącznie po to, żeby je sprzedać i w ten sposób uzyskać „korzyść majątkową”. Bezpiecznie zaś mieliby czuć się Ci, którzy pobierają wyłącznie na własny użytek.

xboxPrawo Gracza: Przedmiotowa odpowiedzialność wynika zarówno z kodeksu karnego, jak i ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zgodnie art. 116 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, „kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.” Po przeczytaniu cytowanego artykułu ktoś może powiedzieć, że przecież „ściągam grę dla siebie”, ale korzystanie z oprogramowania P2P, aby pobrać grę, może zostać uznane za jednoczesne rozpowszechnianie utworu. Potencjalna odpowiedzialność karna wynika może wynikać również z przepisów kodeksu karnego, a dokładnie z art. 293 w zw. z art. 291 k.k., zgodnie z którymi, „kto rzecz uzyskaną za pomocą czynu zabronionego nabywa lub pomaga do jej zbycia albo tę rzecz przyjmuje lub pomaga do jej ukrycia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.” W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Nawet jeżeli udowodnimy, iż nasze działanie miało charakter nieumyślny , w dalszym ciągu możemy podlegać grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 (art. 292 k.k.).

Autorskie Legalnie: No i nie można zapominać o art. 278 k.k. Dotyczy on głównie kradzieży, ale stanowi również m.in., że kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Stąd też zapewne niektórzy sądzą, o czym już wspominałem, że jeśli ściągasz grę dla siebie i jej nie sprzedajesz, to jesteś bezpieczny. Ale to tak nie działa. Osiągnięcie korzyści w rozumieniu art. 278 § 2 k.k. może wyrażać się już w nieodpłatnym uzyskaniu programu komputerowego, a korzyścią majątkową jest uniknięcie strat we własnym majątku. Czyli, mówiąc po ludzku, twoją korzyścią majątkową jest to, że nie musiałeś wydać na grę stówki w sklepie, tylko sobie ją za darmo ściągnąłeś. Nie da się ukryć, że jest to korzyść finansowa, prawda? To trochę tak jakbyś sobie tę stówkę od kogoś wziął. Tylko nie w formie gotówkowej, a programowej 😉 Podkreślenia przy tym wymaga, że dla odpowiadania z przywołanego artykułu kodeksu karnego nie trzeba gry nikomu udostępniać – wygląda to więc inaczej niż np. w przypadku filmów czy audiobooków.

Prawo Gracza: W przypadkach nielegalnego pobierania oprogramowania (gry w znacznej części są traktowane przez prawo jako oprogramowanie), wiele osób powołuje się na instytucję dozwolonego użytku prawnego. Nie zdają one sobie niestety sprawy z tego, iż w przypadku oprogramowania, dozwolony użytek nie ma zastosowania (wynika to z art. 77 ustawy o prawie autorskim i prawie pokrewnych).czaszka

Autorskie Legalnie: Fakt. Co prawda ustawa stanowi, że programy komputerowe podlegają ochronie jak utwory literackie, ale tylko o ile przepisy ustawy nie stanowią inaczej. A te częściowo stanowią inaczej, m.in. w przypadku dozwolonego użytku. Gry nie możemy więc kopiować nawet dla swoich znajomych czy rodziny, co możemy zrobić np. z filmem czy książką. Wynika z tego, że programy komputerowe mają zapewnioną zdecydowanie szerszą ochronę, niż inne utwory. Czy słusznie? To inna sprawa, ale faktem jest, że graczom w tym kontekście wolno mniej i trzeba o tym pamiętać.

Mieliśmy wezwania do zapłaty za filmy pełnometrażowe, mieliśmy za skany książek, za pliki mp3, a nawet za filmy pornograficzne. Czyżby gry były luką, w którą zaraz zajrzą kancelarie zajmujące się copyright trollingiem? Lepiej chyba nie przekonywać się na własnej skórze. Zwłaszcza, że ceny gier – w dobie silnie rozwijającej się sprzedaży elektronicznej – jeszcze nigdy nie były tak niskie. O ile ktoś nie musi mieć nowego tytułu w dniu premiery to nie nadszarpnie swojego budżetu, jeśli poczeka kilka miesięcy na wyprzedaże czy reedycje.

————————————————————

prawo gracza * – wpis powstał we współpracy z blogiem PrawoGracza.pl

 


2 komentarze

  • Czyli nawet jeśli ktoś pobierze z internetu za darmo grę która w sklepach kosztuje kilka-kilkanaście zł aby zagrać sobie (z nudy itp) to łamie prawo i będzie podlegać każe grzywnej ? Czy jak? I po jakim czasie (że się wyrażę , dostanie wezwanie do zapłaty grzywnej) i ile razy będzie wtedy większa grzywna od ceny gry ?

    • Tak, każde takie ściągnięcie może skończyć się kłopotami z prawem karnym. Grzywna to jedno (wysokość może być różna), a potencjalne inne kłopoty (teoretycznie nawet więzienie) to druga sprawa.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *