Utwory osierocone

Dzieła osierocone - czym są?

Utwory osierocone – to także fotografie

Dzieła osierocone, a właściwie – zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych – utwory osierocone. Czym właściwie są i czy można z nich za darmo korzystać i za darmo rozpowszechniać?

Definicję tych utworów rozbito na kilka przepisów ustawowych. Tak więc po kolei, mogą nimi być:

  1. utwory opublikowane w książkach, dziennikach, czasopismach lub innych formach publikacji drukiem,
  2. utwory audiowizualne, a także utwory zamówione lub włączone do utworów audiowizualnych lub utrwalone na wideogramach, w zakresie korzystania z utworu audiowizualnego lub wideogramu jako całości,
  3. utwory utrwalone na fonogramach (czym jest fonogram pisałem tutaj: klik)
Przepisy stawiają szereg warunków dla uznania utworu za "osierocony"

Przepisy stawiają szereg warunków dla uznania utworu za „osierocony”

Zakres jest więc szeroki. Znajdziemy tu i wszelkiego rodzaju książki, zdjęcia, muzykę czy film. Jeśli ktoś już chciał szukać „osieroconych gier video”, to musi się niestety wstrzymać. Nic z tego. Dla uznania konkretnych utworów za „osierocone”, spełnione muszą być następujące warunki:

  1. utwory te znajdują się w zbiorach archiwów, instytucji oświatowych, uczelni, instytutów badawczych, instytutów naukowych, bibliotek, muzeów, instytucji kultury, publicznych organizacji radiowych i telewizyjnych;
  2. przeprowadzono w sposób staranny i w dobrej wierze poszukiwania każdego z uprawnionych, którym przysługują autorskie prawa majątkowe do tych utworów;
  3. uprawnieni, którym przysługują autorskie prawa majątkowe do tych utworów nie zostali ustaleni lub odnalezieni;
  4. pierwsza publikacja lub nadanie utworów nastąpiły na terytorium Unii Europejskiej lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

Trochę tych warunków jest, prawda? Same „staranne poszukiwania”, o których mowa powyżej w punkcie 2, dostały nie tylko odrębne przepisy w ustawie, ale też własne rozporządzenie, a konkretnie rozporządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego 1  z dnia 23 października 2015 r. w sprawie wykazu źródeł, których sprawdzenie jest wymagane w ramach starannych poszukiwań uprawnionych do utworów i przedmiotów praw pokrewnych, które mogą być uznane za osierocone, oraz sposobu dokumentowania informacji o wynikach starannych poszukiwań. Niekrótką nazwę wymyślili nasi legislatorzy, nie ma co 🙂 Źródeł do sprawdzenia też jest co nie miara. Przykładowo dla książek są to kartoteki wzorcowe haseł osobowych oraz katalogi szeregu bibliotek, informacje będące w posiadaniu kilku izb i stowarzyszeń twórców i wydawców, wskazane w rozporządzeniu bazy danych i rejestry utworów publikowanych w formie drukowanej, informacje będące w posiadaniu organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi oraz informacje będące w posiadaniu wydawcy danej publikacjo.

Utwór osierocony źródłem zarobku?

Utwór osierocony źródłem zarobku?

Uff… Sprawdziliśmy wszystko i bingo! Mamy utwór osierocony. Teraz możemy spokojnie wydać na nowo książkę sprzed kilku lat czy wydać reedycję albumu z fotografiami Polski z czasów PRL i jesteśmy bogaci (nie trzeba nabywać praw autorskich)! Ale nie…zaraz, co tam jeszcze jest w przepisie?

Otóż korzystanie z utworów osieroconych jest dozwolone w celu realizacji służących interesowi publicznemu statutowych zadań podmiotów wymienionych w ustawie (archiwa, muzea itd.), w szczególności zachowania, odnawiania i udostępniania w celach kulturalnych i edukacyjnych utworów znajdujących się w ich zbiorach. Mało tego, podmioty te mogą uzyskiwać przychody z takiego korzystania wyłącznie jeśli zostaną one przeznaczone na pokrycie bezpośrednich kosztów digitalizacji i publicznego udostępniania utworów osieroconych.

Tak więc komercyjny potencjał przepisów dotyczących utworów osieroconych jest niestety żaden. Jednak są to przepisy bardzo ważne, bo pozwalają na powielanie szeregu dzieł zagrożonych zniszczeniem i bezpowrotną utratą. Dzięki nim dodatkowo możemy spodziewać się systematycznego poszerzania „internetowych” zbiorów muzealnych czy bibliotecznych. Nie zarobimy więc na utworach osieroconych, ale możemy ubogacić się kulturowo. No, a przynajmniej nie zbiednieć.


Jeden komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *