Niezły Bayer (Full) – nieznany twórca Tawerny?

Czy doszło do naruszenia prawa autorskiego?

Ciekawa sprawa, w której orzekał Sąd Okręgowy w Płocku. Dotyczy ona utworu wykonywanego przez discopolowy zespół Bayer Full i jego lidera Sławomira Świerzyńskiego. Artykuł szeroko opisujący tę materię można znaleźć tutaj (https://wyborcza.pl/7,113768,26648832,bayer-full-przez-25-lat-zarabial-na-cudzym-utworze.html). Nie znam akt sprawy, jednakże z tego artykułu oraz z innych doniesień prasowych można wyciągnąć kilka istotnych informacji. Przedstawmy je sobie w punktach:

  1. Bayer Full od lat wykonywał utwór „Tawerna Pod Pijaną Zgrają”, zamieścił go również na wydawanych przez siebie płytach (czy też może raczej kasetach).
  2. Sławomir Świerzyński uzyskał w Stowarzyszeniu ZAiKS licencję na prawa mechaniczne, czyli zgodę na umieszczenie utworu na płytach Bayer Full ww. utworu „Tawerna…” podając jednocześnie w formularzacj, że jego twórcą jest enigmatyczny „B. Marcinkiewicz”.
  3. Po latach jako faktyczny autor utworu ujawnił się Grzegorz Bukała, współzałożyciel zespołu Wały Jagiellońskie, który wypromował szlagiery takie jak „Monika – dziewczyna ratownika” czy „Córka rybaka”.
  4. Grzegorz Bukała przyznał, że nie zarejestrował „Tawerny…” w Stowarzyszeniu ZAiKS aż do 2005 r.
  5. Grzegorz Bukała w 2018-2019 r. dowiedział się o discopolowej wersji „Tawerny…”, wysłał Świerzyńskiemu pismo z wezwaniem do zaprzestania naruszania praw autorskich, przedstawienia wyjaśnień i zawarcia porozumienia (nie wiemy o jakiej dokładnie treści).
  6. Grzegorz Bukała skierował sprawę na drogę sądową uznając, że jego majątkowe i osobiste prawa autorskie zostały naruszone, bo nigdy nie zgadzał się na wykonywanie piosenki przez Bayer Full, a tym bardziej na jej discopolową aranżację (treści pozwu tylko się domyślam).
  7. Sąd uznał Grzegorza Bukałę za autora „Tawerny” i stwierdził naruszenie dóbr osobistych i praw autorskich przez lidera Bayer Full. Gazeta Wyborcza donosi, że S. Świerzyński ma opublikować oświadczenie, w którym przeprosi G. Bukałę i przyzna, że wykonywał piosenkę z nieprawdziwą informacją na temat tego, kto jest jej autentycznym autorem. Bayer Full został ponadto zobowiązany do wycofania z obrotu i zniszczenia wszelkich nośników fizycznych, na których utrwalono „Tawernę…”.
Procedury zgłaszania utworów do ZAiKS zniechęcają twórców swoim skomplikowaniem, ale niedopełnienie formalności działa na ich szkodę.

Podkreślam, że nie jestem w stanie – bez znajomości akt sprawy i wszystkich faktów – ocenić stanowiska prawnego obu stron sporu, więc nie będę tego robił. Podkreślam też, że jeżeli Sławomir Świerzyński umyślnie zataił prawdziwe nazwisko autora utworu to zachowanie takie zasługuje absolutnie na potępienie. Ale cała sytuacja skłania mnie też do postawienia innych pytań. Jak zapewne część czytelników wie, w przemyśle muzycznym obowiązują m.in. dwie zasady (generalizując i upraszczając). Mianowicie:

  1. Warunkiem wykonywania utworu publicznie (np. na koncertach) nie jest wcale uzyskanie zgody jego twórcy (co zdaje się sugerować autor artykułu „Wyborczej…”), ale zawarcie stosownej umowy licencyjnej ze Stowarzyszeniem ZAiKS. W praktyce wygląda to tak, że wykonawcy / organizatorzy koncertów mają zawarte z ZAiKS-em tzw. umowy generalne i tylko zgłaszają Stowarzyszeniu tytuły wykonywanych utworów. Płacą pewne ryczałtowe kwoty, które nie zależą od tego, kto jest autorem piosenek. Dla zespołu Bayer Full nie byłoby więc różnicy, gdyby zamiast B. Marcinkiewicza jako autora „Tawerny…” wskazali G. Bukałę. Opłata byłaby taka sama.
  2. Warunkiem nagrania i zamieszczenia na albumie utworu także nie jest uzyskanie zgody jego twórcy (choć taka możliwość też nie może być wykluczona), ale zawarcie stosownej umowy licencyjnej ze Stowarzyszeniem ZAiKS. Wydawca zgłasza listę utworów do Stowarzyszenia, podpisuje i opłaca umowę, tłoczy płytę.

Można więc wyobrazić sobie sytuację, w której S. Świerzyński spełnia ww. formalności, na co zresztą powołuje się w wypowiedziach dla Spidersweb (tutaj: https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2021/01/08/slawomir-swierzynski-bayer-full-tawerna-grzegorz-bukala/). Stwierdza on:

Sprawa trafia do sądu, sąd orzeka, że Pan Bukała jest autorem i kompozytorem tego utworu (nie został przedstawiony żaden dowód ani świadek na tę okoliczność), nie bierze pod uwagę faktu podpisanej umowy prawomocnej, licencyjnej z ZAiKS, każe mi przepraszać pana Bukałę i zniszczyć wszystkie nośniki z tym utworem. Po pierwsze, za co mam przepraszać, skoro dopełniłem wszystkich przepisów prawa? Po drugie, co mam niszczyć, skoro nakłady tych nośników były znikome i zostały sprzedane w XX wieku?

Można się zastanowić, kto i w jakim stopniu rzeczywiście zawinił w tej sytuacji. Z jednej strony lider Bayer Full faktycznie mógł wymyślić fikcyjnego autora „Tawerny…”, co oczywiście wskazywałoby na jego zawinienie. Z drugiej strony jednak, rzekomo powołał się na dane autora wskazane w innym wydawnictwie, a ZAiKS nie poinformował go, że piosenka o takim tytule należy do innego autora. Nie mógł tego zrobić, bo przecież Grzegorz Bukała aż do 2005 r. nie zarejestrował jej w Stowarzyszeniu (płyty Bayer Full zawierające ten utwór były wydane wcześniej). Czy jednak nie mógł tego zrobić również wtedy, kiedy Bayer Full w późniejszych latach wykonywał „Tawernę…” i składał stosowne raporty do Stowarzyszenia? Dlaczego Grzegorz Bukała nie zgłosił utworu do ZAiKS? Nie ma oczywiście takiego obowiązku, ale czy jeśli twórca tego nie robi, to może później podnosić roszczenia z tego tytułu?  

Nie może bowiem umknąć uwadze to, że pan Świerzyński zawarł umowy licencyjne ze Stowarzyszeniem, a więc dopełnił wymogów prawnych, aby móc utwór wykonywać legalnie. Tutaj też jednak pojawia się kolejny problem, a mianowicie autorskie prawa osobiste. Utwór wykonywać co prawda w takiej sytuacji można, ale już możliwość jego przearanżowania w taki sposób, że zmienia się oryginalny wydźwięk, jest mocno wątpliwa – bez zgody twórcy oryginału. Przypuszczam, że również to mogło być przedmiotem wyroku sądu w Płocku. To też mogłoby być przyczyną zatajenia prawdziwego autorstwa – Sławomir Świerzyński mógł się obawiać, że Grzegorz Bukała nie wyrazi zgody na discopolową aranżację.

Reasumując – sprawa jest wielowątkowa i na pewno nie tak prosta, jak przedstawiono ją w przekazach medialnych. Absolutnie nie staję tutaj po niczyjej stronie, tylko zauważam, że czasem przekaz medialny może znacznie różnić się od faktycznych uwarunkowań prawnych.

Udostępnij ten tekst innym:

Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *